środa, 13 czerwca 2018

One-shot

- A więc to tu? - zapytała Annabeth ze znużeniem w głosie. Cała czwórka stała przed dość wysokim budynkiem mieszkalnym. Nie wyglądał na nowy, jednak mimo wszystko nie był zniszczony. Po kolorze ścian widać było, że niedawno był przemalowany. Ann zmrużyła oczy i skanując jego wygląd sprawdziła go w bazie danych. Pod tym adresem aktualnie mieszkało siedem rodzin. Jedno mieszkanie było na sprzedaż, właśnie to jedno ich interesuje.
- Tak. Z tego co udało mi się dowiedzieć, nasz cel znajduje się właśnie tutaj. Chciałaś zdjęcie - Ravenis przerwała na chwilę i z pliku dokumentów wzięła jeden. Ann obróciła się w jej stronę. - To jego szukamy.
   Dziewczyna przez chwilę wpatrywała się w zdjęcie, zapamiętując każdy szczegół. Nazywał się Frank Bailey. Mężczyzna miał może czterdzieści lat, nie więcej.  Rysy twarzy i brązowe oczy zapadły dziewczynie w pamięci. Podniosła na kilka sekund głowę, żeby jeszcze raz spojrzeć na budynek. Westchnęła cicho i podała zdjęcie Zacharemu.
   Ravenis nie odzywała się przez dłuższą chwilę. Patrzyła tylko jak jej przyjaciele oglądają zdjęcie, i próbują zapamiętać jak wygląda mężczyzna. Właściwie tylko jedno z nich próbuje. Zachary i Annabeth wpatrywali się teraz bez słowa w okna budynku. Rav podrapała się po karku i skrzywiła się.
- Wiecie, że musimy to zrobić po cichu, prawda? - Oboje odwrócili się do niej. Adrien wiedział, że Ravenis nie mówi do niego, więc spokojnie patrzył jeszcze przez chwilę na zdjęcie, po czym schował je do kieszeni spodni. Annabeth zmarszczyła lekko brwi patrząc na przyjaciółkę. - Obie wiemy, że to ty tu dowodzisz, ale podejdź do tego spokojnie Ann, proszę.
- Uspokój się kobieto, nikt tu do nikogo nie będzie strzelał jeśli nie będzie potrzeby - zamiast Annabeth odezwał się Zachary. - Jeśli jest tak jak mówiłaś wcześniej, nie będzie się nas spodziewał. Załatwimy to po cichu - położył Ann rękę na ramieniu, po czym razem z Adrienem weszli do budynku. Dziewczyna jeszcze przez chwilę wpatrywała się w przyjaciółkę, która teraz stała w bezruchu wiedząc, że poruszyła kwestię, za którą Ann nie przepada.
   Po śmierci jej oryginalnej przyjaciółki, Ravenis nie tylko zaczęła być bardziej opiekuńcza w stosunku do niej, ale również w pewnym stopniu jej zaufanie do niej zmalało. Mimo wszystko ich przyjaźń nie uległa zmianie. Była jedynie czasem przerywana chwilami ciszy.
   Annabeth nie odezwała się. Przeniosła wzrok na otwarte drzwi budynku i weszła do środka. Rav poszła za nią, nieco zawiedziona tym, że jej przyjaciółka podchodzi do niej z dużym dystansem. Jednak kiedy już były w środku Ann przemówiła.
- Spokojnie, wyjścia z budynku mamy zabezpieczone, świadków nie będzie. Wyluzuj czasami - posłała jej delikatny uśmiech po czym cała czwórka zaczęła wchodzić po schodach. Wewnątrz budynek nie wyglądał lepiej niż na zewnątrz. W niektórych miejscach jasnozielona farba odchodziła od ścian, jednak poza tym wszystko wyglądało na dość zadbane. Annabeth zerknęła na tablice z ogłoszeniami, jednak jedyne co tam zobaczyła to kartka informująca o planowych przerwach w dostawie prądu. Nic, co miało jakikolwiek związek z ich misją.
- Będziemy pukać do każdych drzwi, czy...? - zapytał Adrien kiedy przechodzili obok pierwszego mieszkania.
- Czwarte piętro - odpowiedział krótko Zachary.
   Resztę drogi schodami przeszli w ciszy. W końcu znaleźli się przed mieszkaniem numer siedem i popatrzyli po sobie porozumiewawczo. Adrien po cichu otworzył drzwi kluczem, który dostali od jednej z osób, które podały im informacje na temat mężczyzny. Wszedł pierwszy, a za nim po kolei reszta. Annabeth wchodziła jako ostatnia, obracając jeszcze na chwilę głowę w stronę korytarza. Przygryzła wewnętrzną stronę policzka zębami, po czym zamknęła za sobą drzwi do mieszkania.
   Było cicho. Podłoga wykonana była ze starych paneli. Ściany wyglądały jakby kiedyś pokrywała je jakaś tapeta, jednak teraz mało z niej zostało. Najwidoczniej to mieszkanie było przygotowywane do remontu. W salonie, który widać było od razu po wejściu, stała kanapa i na niskiej szafce obok znajdował się włączony telewizor. Przez okna wpadało światło z zewnątrz.
   Przyjaciele popatrzyli krótko na Ann, na co ona porozumiewawczo skinęła głową. Wszyscy zaczęli przeszukiwać osobne pokoje w mieszkaniu. Dziewczyna została w salonie i rozejrzała się. Większość rzeczy była zakurzona, na stole jednak był prostokątny czysty ślad, co sugerowało, że jeszcze niedawno leżał tam pilot do telewizora. Annabeth przeniosła wzrok na kanapę, gdzie ten przedmiot aktualnie się znajdował. Nic, co powinno ją interesować. Przynajmniej wiedziała, że mężczyzna dzisiaj tu był.
   Jej uwagę przykuło jednak coś innego. Na lewo od wejścia do domu znajdowało się lekkie wgłębienie w ścianie. Stała tam szafa. Wyglądała jednak dziwnie nie na miejscu, jakby ktoś postawił ją tam zupełnie przypadkowo.
"Może mieli zamiar ją rozmontować" pomyślała. Więcej rozejrzeć się nie zdążyła, jej myśli zostały przerwane przez niski głos jakiegoś mężczyzny, dochodzący z łazienki. Zachary i Adrien znów weszli do salonu, a Ravenis która najwidoczniej właśnie łazienkę poszła przeszukać, weszła do pomieszczenia trzymając za gardło jakiegoś mężczyznę. Próbował się jej wyrwać, jednak zaraz Adrien pomógł jej go przytrzymać i zmusili go, żeby uklęknął na ziemi.
- To nie on - odezwała się Annabeth tonem pozbawionym jakichkolwiek uczuć. Faktycznie, osoba znajdująca się w pokoju razem z nimi była czarnoskórym łysym mężczyzną. Dziewczyna zidentyfikowała go jako Michael Adams. Spojrzała na Ravenis krzywiąc się. - Zły adres?
- Nie, to na pewno tutaj. Może współpracują?
   Annabeth prychnęła. Włożyła ręce do kieszeni i podeszła do mężczyzny i również uklęknęła, w przeciwieństwie jednak do mężczyzny nie siadając na ziemi. Wpatrywał się w ziemię, zmuszał się żeby nie zwracać na dziewczynę najmniejszej uwagi. Ann westchnęła i wyciągnęła jedną rękę z kieszeni. Pstryknęła kilka razy mężczyźnie przed twarzą, aż ten krzywiąc się spojrzał w górę na nią.
- Czy znasz osobę o imieniu Frank Bailey? - Nie otrzymała odpowiedzi na to pytanie. - Mieszka tutaj? Pracujesz z nim?
   Na kolejne pytania również nie usłyszała odpowiedzi. Zacisnęła zęby i niechętnie wyprostowała się. Przeniosła wzrok na Zacharego, który bawił się monetą. Stał zaraz przy oknie, więc kiedy Annabeth podchodziła żeby wyjrzeć na zewnątrz zabrała mu monetę i spojrzała na niego marszcząc brwi.
- Wkurzasz mnie z tą monetą. Potem będziesz odwalał te sztuczki - przetoczyła monetę po palcach i zwróciła ją przyjacielowi. Zachary uśmiechnął się złośliwie i jeszcze raz przed twarzą Annabeth przerzucił monetę z jednej ręki do drugiej, po czym schował ją do kieszeni spodni. Dziewczyna zaśmiała się cicho i pokręciła głową.
"Mogłam się tego spodziewać."
   Ann popatrzyła za okno. Chmury zasłaniały praktycznie całe niebo. Panorama miasta nie rzucała się specjalnie w oczy, w tym miejscu większość zasłaniały budynki mieszkalne. Jednak jedna bardzo istotna rzecz przykuła uwagę Annabeth.
- Nie mówiłaś, że z tego piętra można zeskoczyć na dach - powiedziała szybko wychylając się za okno.
- Nie wiedziałam, ale...
   Jak na zawołanie w mieszkaniu rozległ odgłos otwieranego głośno okna. Wystarczył sam kierunek, z którego dobiegł dźwięk, żeby Annabeth zdała sobie sprawę dlaczego nie znaleźli tu mężczyzny. Niewielką część sekundy zajęło jej, żeby przypomnieć sobie szafę i wgłębienie w ścianie. Za nią musiały znajdować się drzwi.
   Ann i Zac popatrzyli na siebie porozumiewawczo. W jednej chwili oboje zerwali się z miejsca. Dziewczyna pociągnęła szafę do siebie. Przewróciła się z hukiem i odsłoniła drzwi. Otworzyła je i przeskoczyła przez przewaloną szafę, to samo zrobił Zachary i oboje następnie podbiegli do okna i wyskoczyli przez nie na płaski dach budynku stojącego obok mieszkania mężczyzny. Przez jedną lub dwie sekundy stali w miejscu, błądząc wzrokiem po dość sporym dachu. Zauważyli jak mężczyzna przeskakuje przez wolną przestrzeń pomiędzy dwoma stojącymi obok siebie budynkami i biegnie dalej. Nie oglądając się za siebie oboje ruszyli biegiem w tamtym kierunku. Nie po to tutaj przyszli, mężczyzna nie może im teraz uciec.
Muszą odnieść sukces w tej misji.
- Czekajcie! - Krzyknęła Ravenis za nimi. Nie obejrzeli się jednak za siebie. Przeskoczyli przez przerwę między budynkami i znacznie przyspieszyli. Rav machnęła tylko ręką ze zrezygnowaniem i zwróciła się do Adriena.
- Przykuj go do czegoś, wrócimy tutaj po niego. Trzeba się dowiedzieć dokąd biegną.
   Mężczyzna szybko zdał sobie sprawę z tego, że jest ścigany, więc z całych sił próbował zgubić dwa androidy, które powoli zaczynały go doganiać. Przeskoczył przez niski murek i wylądował na dość stromym dachu wykonanym ze szkła. Zaczął zsuwać się po nim w dół. Annabeth i Zachary wskoczyli tam za nim. Na końcu mężczyźnie udało się złapać krawędzi budynku znajdującego się kilka metrów od końca szklanego dachu. Obejrzał się za siebie i szybko wdrapał do góry. Znów zaczął biec a ścigającej go dwójce również udało się wdrapać na dach.
   Annabeth zauważyła, że mimo przewagi mężczyzny w dystansie, nie ma tutaj gdzie uciekać. Jedyną jego szansą jest przeskoczyć na kolejny dach na wprost nich. Oddanie strzału byłoby teraz korzystną opcją.
   Zachary również musiał to zauważyć, ponieważ zdjął z paska pistolet i strzelił wtedy, kiedy mężczyzna przygotowywał się do skoku. Nie trafił, jednak kula otarła się o prawą stronę jego brzucha, co wystarczyło żeby znacznie utrudnić mu wejście na drugi dach. W momencie kiedy ten próbował podciągnąć się krawędzi, Annabeth przeskoczyła przez przerwę między budynkami i wciągnęła go na górę. Złapała go ręką za szyję i przytrzymała przy ziemi w tym czasie, kiedy Zachary również przeskoczył przez wolną przestrzeń i stanął obok niej.
- Czy ty jesteś Frank Bailey? - Zapytała Ann spokojnym głosem.
- Kim wy do cholery jesteście?! - Wydusił mężczyzna. Annabeth zmarszczyła tylko delikatnie brwi i zacisnęła mocniej rękę.
- Czy nazywasz się Frank Bailey?! - Powtórzyła głośniejszym tonem.
- To ja - tylko tyle udało mu się powiedzieć z ręką dziewczyny zaciśniętą na jego gardle. Annabeth zmrużyła oczy i pokiwała głową sama do siebie.
- Wiemy, że włamałeś się tydzień temu do naszej bazy danych - przeniosła obojętnie wzrok na Zacharego. - Idzie z nami.
   Zac podszedł bliżej, jednak zanim zdążył cokolwiek zrobić, mężczyzna podhaczył go. Korzystając z okazji, udało mu się wyciągnąć nóż z kieszeni i wbić go w ramię Ann. Dziewczyna nie poczuła bólu, zwolniła jednak lekko uścisk. Tyle wystarczyło, żeby zostać powaloną na ziemię. Zachary zdążył się już podnieść, został jednak zepchnięty z dachu. Udało mu się złapać krawędzi, a mężczyzna odwrócił się w stronę dziewczyny i tym razem to ona została przygnieciona do ziemi. Wyjął nóż z jej ramienia i chciał go wbić w klatkę piersiową Annabeth. Była jednak szybsza, udało jej się złapać go za nadgarstek i zatrzymać jego rękę. Po krótkiej chwili siłowania się odepchnęła mężczyznę na bok i rozejrzała za Zacharym. Nie trwało to jednak długo, bowiem została czymś uderzona w głowę. Jej przeciwnik oderwał kratkę od wentylacji i uderzył nią dziewczynę, po czym ponownie złapał za nóż. Wciąż lekko ogłuszoną Ann dzieliła sekunda od bycia dźgniętą nożem, jednak w tym samym momencie rozległ się dźwięk strzału.
   Zachary postrzelił mężczyznę w brzuch. Wciąż z pistoletem w ręku podszedł do nich i zerknął na Annabeth. Dziewczyna nie miała żadnych poważnych obrażeń, z rany na ramieniu wciąż delikatnie leciała pomarańczowa substancja zastępująca krew, ale nie zagrażało to jej życiu. Po wzięciu tego pod uwagę obrócił się ponownie do mężczyzny. Podniósł rękę i strzelił po raz drugi, tym razem w głowę. Ann podniosła się lekko się chwiejąc i spojrzała najpierw na mężczyznę a potem na Zacharego.
- Chcieliśmy go żywego - stwierdziła chłodno Annabeth. Zachary nie zareagował w żaden sposób, odpowiedział tylko krótko:
- Życie dowódcy stanowi wyższy priorytet niż życie przypadkowego człowieka. Ten mężczyzna i tak zaraz by umarł. Wykonaliśmy misję, to najważniejsze.
Ann zmarszczyła brwi. Miał rację.
Misja została wykonana.
Z przeciwległego końca dachu dobiegł głos Adriena. Oboje odwrócili się w tamtą stronę.
- Czy was nie można na chwilę zostawić samych?
   Annabeth poczuła jak jej ludzka świadomość wraca, a świata nie widzi już uwzględniając tylko zera i jedynki. Spojrzała szybko na Zac'a. Przyjaciel również zdawał się być spokojniejszy niż chwilę temu. Jedyne co pozostało z sytuacji, która zaszła tu chwilę temu to niewyraźne wspomnienia przeplatane lekkim bólem głowy. Ann pomasowała miejsce, w którym wcześniej została uderzona. Dopiero teraz odezwał się ból w głowie i ramieniu. Westchnęła cicho.
- I tak na nic by się nam nie przydał - odpowiedział Zachary. Przeniósł wzrok na Annabeth. - Żyjesz jeszcze?
Pokiwała jedynie głową w odpowiedzi. Adrien stał już obok nich i Ravenis go po chwili dogoniła.
- Co ci się stało?! - Popatrzyła na ranę Ann. Ta skrzywiła się w odpowiedzi.
- Przelatujący ptak we mnie wpadł, no nie wiem a jak myślisz?
   Wszyscy pozostali w ciszy przez następne kilka sekund. Pierwszy roześmiał się Adrien. Po chwili reszta do niego dołączyła. Annabeth chwilę zastanowiła się jeszcze nad tym, kim był ten człowiek i dla kogo pracował. Nie trwało to jednak długo, bowiem jedyną odpowiedzią na jej wątpliwości była prosta myśl. Doszła również do wniosku, że Zachary myślał dokładnie to samo.

Musieli wykonać misję. Użyte środki nie były ważne.




T H E  E N D ?






¯\_(ツ)_/¯

niedziela, 10 lipca 2016

Rigster


"Marzę o cof­nięciu cza­su. Chciałbym wrócić na pew­ne roz­sta­je dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczy­tać uważnie na­pisy na dro­gow­ska­zach i pójść w in­nym kierunku."




Imię: Rigster
Pseudonim: Rig, Anabeth też czasem nazywa go "Rigeł", albo "Riguś" ;3
Nazwisko: Brenner
Wiek: 19 i 6 miesięcy
Płeć: Zgadnij. Mężczyzna
Stanowisko : Strażnik
Głos
Charakter:
 Masz problem? 
Czasem nerwowy, a nawet agresywny. No ale można się przyzwyczaić, nie?
Dość łatwo go sprowokować, więc nie radzę, chyba że chcesz skończyć z sińcem pod okiem i pękniętymi żebrami. Chcesz, co nie?
Zaaaraaaz  
Cholernie leniwy. Potrafi spać do 14, ale jego rekord to 15:04. Nie polecam zrzucać na niego obowiązków. Chyba, że jesteś dla niego bardzo ważną osobą.
Ponieważ strzelanie do idiotów jest wciąż nielegalne...
Często sarkastyczny, a nawet wredny. Obrazisz się? Trudno, przyzwyczaj się, on tak potrafi bez końca.
Błagam...
Mimo dość ciężkiego charakteru, bycia wrednym, leniwym chamem, Rigster jest wrażliwy. Nie cierpi samotności mimo, że często chce być sam. On po prostu nienawidzi ignorowania go.
Masz do nich problem? Masz problem ze mną!
Jeżeli ktoś go zaakceptuje takiego jakim jest, potrafi się otworzyć, przywiązać się do tej osoby. Walczyć do ostatniej kropli krwi.
Chyba, że akurat śpi ;P
Moce : Superszybkość oraz pełna kontrola nad ogniem
Aparycja : Blada skóra, jasne oczy, i ciemne, czarne włosy.
Orientacja : No chyba nie gej. Hetero.
Zauroczenie : Miłość i ja? Hahaha...
Rodzina :

  • Siostra: Anabeth

Inne : 

  • Kocha Koty
  • Uwielbia lody
  • Potajemnie lubi się przytulać
  • Kiedyś chciał grać na gitarze i jeździć na motorze
  • Jest troszkę chory psychicznie
  • Lubi gwałty ;3 
Właściciel: Rig. Po prostu xD

czwartek, 19 maja 2016

Adrian

Po praw­dzi­we szczęście trze­ba raczej sięgać w głąb niż wzwyż .


Imię: Adrian
Pseudonim: Większość z moich przyjaciół nazywa mnie Temmie lub rodzina - Adi.
Nazwisko: Wiggin
Wiek: 19 lat 10 miesięcy
Płeć: Mężczyzna
Stanowisko: Zastępca Dowódcy,  Pseudo-Temmie 
GłosKlikuj ^^ 
Charakter:
                              ,,Ogólnie"
Jak mogłeś zauważyć jestem świrnięty. Moja miłość to Temmie Flakes!!! ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale ci.. Ogólnie to lubię się z innymi zaprzyjaźniać. Może i czasem się zachowuje jak jakiś niedojeb ale "czasem" umiem zachować powagę (10% szans na takie coś). Lubię przebywać w otoczeniu ze zwierzętami lub też i ludzi.

                                                    ,,Coś mówiłeś?"
To jest ta sytuacja, kiedy Adrian staje się poważny. Mówisz coś do osób ważnych dla niego, do niego też to mówisz. Chcesz komuś z nich przywalić, przywal jemu. Dla niego ich życie jest ważniejsze niż swoje. I nie raz im pomagał aby się utrzymali przy życiu i wierze w czasach krytycznych dla SPC. Lubi się wpierniczać w jakąś ważną rzecz np: An robi badania, a ja wpadam i coś jej pomagam. To już z natury wzięte.

                                                  ,,Jego miłość..i inni"
Jego miłością oczywiste jest, że to Temmie Flakes! Nie lubi, jak ktoś mu zabiera, jak je sobie. Wtedy mocno się wkurza, ale to szczegół. Jest też bardzo naiwny w stosunku do płatków a innych ludzi. Jest po prostu łatwowierny i w ten sposób pakuję się w różne kłopoty. On to i tak nazywa przygodą po płatki!

                                                 ,,Kiedyś"
 W czasach młodości Adriana, bardzo dobrze się uczył. Najbardziej z nauk ścisłych uwielbiał chemie. Do dzisiaj w swoim tajnym labo robi różne mikstury oraz bawi się w programowanie itp.
Moce: Nazywa siebie Temosławem (jak można widzieć) . Dlaczego sławem? Potrafi wykorzystać mózg mnie więcej miedzy 80%-90%, a czasami dochodzi do 95% przy wściekłości itp. Po za tym potrafi panować nad krwią. Uważa to za wadę, ale czasem o tym zapomina. Gdy dotknie czyjś przedmiot potrafi go wykryć choćby na drugim końcu świata. Przez to został tajnym agentem  ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)
Aparycja: Jeżeli widzisz te zdjęcia to wiesz już, że może i mam brązowe włosy, niebieskie oczy, lubię chodzić w koszulach itp. Na rękach mam niebieski zegarek oraz kolorowe bransoletki. Często chodzę też w jeansach. Ma na ręce tatuaż z trójkątem. Oznacza on też telekinezę. Ogólnie to taki chłopak tyle ;c.
Orientacja: Hetero Geniuszu
Zauroczenie: Temmie Flakes!!! <3
Partner: Noup
Rodzina:

        *Matka - nie żyjąca (zmarła na raka uda),
        *Ojciec - nie poznany,
        *Siostra - prawdopodobnie zaginiona, lub martwa.

Inne:

    *Potrafi  ładnie rysować,

    *Potajemnie śpiewa pod prysznicem   ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    *Lubi bardzo zwierzęta, ponieważ zżył się z nimi,

    *Tak naprawdę, w lodówce, ma same Temmie Flakes!!! Ale ci...Nikt się nie dowie   ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    *W kryzysowych chwilach słucha muzyki i raczej woli pobyć sam,

    *Prowadzi swój dzienniczek z rysunkami oraz w tym mini pamiętnik, gdzie raz za czas zapisuję, co się dzieje w SPC, żeby powiedzieć to jego siostrze, kiedy się odnajdzie.

    *Lubi fotografować zdjęcia i możliwe je później narysować,

    *Był przed wybuchem leczony w zakładzie psychiatrycznym, ale zdążył się wyleczyć tylko do 50%.

    *Ma  swojego misia w kształcie misia O,o

Właściciel: Adi - Temmie

piątek, 13 maja 2016

Ravenis


I znowu:
rozczesuje włosy 
myje twarz po bezsennej nocy
zakładam moje najlepsze ubranie
biorę plecak
I tuż przed wyjściem do pracy ubieram swój najlepszy uśmiech
Nikt nie zauważy. Nigdy nie zauważą.
Mojej prawdziwej, smętnej twarzy.



Imię: Ravenis
Pseudonim: Większość osób zwraca się do niej Rav, ale nie obrazi się jak nazwiesz ją Betha
Nazwisko: Darkline
Wiek: 20 lat 5 miesięcy
Płeć: Dziewczyna
Stanowisko: zastępca dowódcy, zwiadowca, trener i "pani od papierkowej roboty leniwego dowódcy"
Głos: klik
Charakter:
"Uważaj śmieciu, bo jak dostaniesz moja kryształową ręką to nie wstaniesz"
Jest dość poważną osóbką. Miła dla swoich przyjaciół, wredna dla wrogów. Odda swoje życie osobom, którym naprawdę ufa. Cicha, a przynajmniej tak jej mówią. Jest także tajemnicza z pewnego powodu o którym nie wie nikt. Ciekawska jak... emm... nie znajdę teraz metafory. Uwielbia ryzyko, ale nienawidzi ryzykować swoich ludzi. Nie lubi, gdy ktoś wtyka nos w nie swoje sprawy (nie mówi tu o sobie). Gdy ją obrazisz spodziewaj się blizny na twarzy. Mimo to, że jest (bardzo) mądra potrafi się (czasami, ale rzadko) zabawić. Zabije każdego kto skrzywdzi jej przyjaciółkę, Anabeth. A jak dotkniesz jej pism i nie jesteś An, nie żyjesz. Wścibksa, a dla niej utajnione sprawy są wręcz niemożliwe. Nienawidzi gdy chcę ją ktoś upić alkoholem, whisky czy drinkiem. Nie jest
imprezowa, a dla niej zabawa jest prawie, niemalże niemożliwa. Nigdy się nie rozerwała. W sumie jest jeszcze jeden powód, czemu nie chodzi na impry. Uważa to za stratę czasu, a czas jest jej bardzo potrzebny. Czemu? Bo tak. Przekłada dobro innych w zamian za swoje. Ma wyrzuty sumienia, bo mogła ocalić SPC, a nie dała rady nawet z Ani.
"An, coś ty znowu zrobiła?"
Czasami dobija ją fakt niezdarności jej przyjaciółki. Czy ją trafia szlag? Nie. Jeszcze nie doszło do takiej sytuacji, ale gdy dotyka jej dziennika zaczyna być grymaśna i lekko zdenerwowana. Gdy ktoś coś  jej zrzuci z chemikaliów albo kwasów to nie licz, że Cię więcej wpuści do jej laboratorium. Czemu nie wydaliła Anabeth mimo tego, że już z 322332 razy zwaliła jej substancje chemiczne? Bo jest dowódcą. Gdyby nie była już dawno by to zrobiła (dla nie kumatych to żart). Jest bardzo, ale to bardzo skupiona w labo. (Nie) Musi tam spędzać czas, bo ją relaksuje mieszanie różnych substancji. Nie licz, że będzie się odzywać często w trakcie pracy. Skupiona do kwartału. Anabeth jej czasami pomaga ale wkurza ją to, że udaje przy niej idiotkę jak mówi: "Podaj mi kwas siarkowy i fresę jądrową". 
"Do cholery jasnej co Cię to interesuje?!"
Wspominałam, że nie lubi gdy ktoś ją dopytuje o jakąś sprawę? Chyba tak... bardzo negatywnie reaguje na takie pytania. Wtedy jest cicha, przybita i często zdezorientowana. Siedzi cicho, a gdy jej pęknie żyłka krzyknie, przeklnie i walnie w twój krzywy r... twarz. Oczywiście Anabeth nie uderzy, ale może tam krzyknąć. Mimo to umie zachować zimną krew. Odizolowuje się (nieświadomie) od świata przez charakter typu samotnika.
"Rav mogłabyś odpisać na papiery?"
Gdy słyszy takie słowa prawie pęka jej żyłka. Fakt jest opanowana, ale nienawidzi gdy uważają, że nie ma co robić i może podpisać papiery. Wtedy najlepiej będzie jak nie będziesz się do niej odzywać. Czy ktoś wie, że jej to przeszkadza? A skąd! Ona jest tylko po to, by odwalać czarną robotę wszystkich w tej placówce. Denerwuje ją to, że nikomu nie chce się tego robić i zwalają na nią. Ona też ma swoją robotę, a to że gdyby wiedzieli, że jest śmiertelnie chora nagle, by było "Rav nie rób tego ja się tym zajmę,  a ty się oszczędzaj i idź pracować nad lekiem" albo "Zabiję Cię... wiesz, że przez to mogą wyjść niepoprawne wyniki genetyczne?!". Czemu tak? Bo chce żeby traktowali ją jak chcą, a nie tak by było jej dobrze tylko dlatego, że jest chora. A i chce uniknąć wściekłości Anabeth przez to, że mogą być złe wyniki badań, bo po co martwić się o jej zdrowie. Dlatego w takich sytuacjach jest zamknięta w sobie i zniesmaczona.
"25% zabawy, 75% powagi"
 Ciężko jest się z nią zabawić. Dla niej zabawa to coś dzięki czemu hormon szczęścia (który jest jej niepotrzebny) wzrasta. Na jakąś mniejszą uroczystość przyjdzie, ale głównie spędza czas w labo albo w sali treningowej. Nie rozumie poczucia humoru An, ale jest dowódcą, a jej nie trzeba w tym fakcie rozumieć.
Krótko mówiąc. Mój charakter jest specyficzny. Raz jestem miła, raz nieśmiała, a raz nawet wściekła. Ale kogo interesuje z jakich powodów ~ Rav
Moce: Nazywają ją "Changelin" Czemu? Bo ma moc dzięki. której może stać się z danego przedmiotu jakiego dotknie. Na przykład: Dotyka metalu, a jej ciało jak i organizm jest z niego, a jak odpadnie jej ręką można ją zespawać. (oglądałeś Ben 10? Kevin Elevyn ma taką moc jak ona ;P) Dodatkowo jest telepatką. Nie ukryjesz przed nią kłamstw. Ma także sokoli wzrok. Zauważy wszystko z obrębu dwóch kilometrów.
Aparycja: Dziewczyna wysportowana, szczupła i zwinna. Ma w labo związane włosy i płaszcz lekarski. Na co dzień ma długie, czerwone włosy. Jest najczęściej w limonkowej kurtce albo w czarnej, skórzanej kurtce. Dżinsy i trampki. Ma tatuaż na plecach i bransoletkę  na ręce. W labo zakłada zawsze okulary 
Orientacja: Według badań chemicznych i teorii, że miłość to zjawisko chemiczne... w badaniach mi wychodzi, że jestem 100% hetero.
Zauroczenie: Co? Chemiczne połączenie dwóch płci. Nie odczuwam tego i najprawdopodobniej nie będę...
Następne pytanie.
Partner: Nie. (zabójcza kropka)
Rodzina: Matka zmarła kiedy miała 13 lat, a ojciec zmarł w trakcie wybuchu
Inne:
  • Laboratories are my home
  • Od poniedziałku do piątku od godziny 5 do 10 siedzi na sali treningowej, a w weekendy od 5 do 15.
  • Zawsze po treningu ma obtarte ręce i czasami leci jej krew z rąk po workach treningowych.
  • Była jedną z osób obecnych przy wybuchu. Dodatkowo pomagała An w próbie naprawienia reaktora.
  • Prowadzi dziennik w którym zapisuje badania.
  • Ma raka płuc, a po wybuchu został dodatkowo "naładowany" przez co zakrył jej połowę lewego płuca (wielkość piłki do nogi).
  • Nikt nie wie, że ma raka.
  • Adrealina to lek, który utrzymuje ją dłużej przy życiu.
  • W tajemnicy szuka leku na swojego raka.
  • W głębi duszy czuje się niedoceniana.
  • Ma w sobie kod: Omnikron o którym wie tylko Adrian. 
Właściciel: Ravenis Lime

środa, 11 maja 2016

Annabeth

"Why everybody must fight for everything, argue and steal from each other all the time?
I mean, it's a big world enough. Why can't we share it? All humans living
together as equals? If we all got to paradise, that's how would it be, wouldn't it?"
Imię: Annabeth
Pseudonim: Większość osób zwraca się do niej Ann, ale nie obrazi się, jeśli nazwiesz ją inaczej.
Nazwisko: Brenner
Wiek: 23 lata
Płeć: Dziewczyna, oczywiście
Stanowisko: Dowódca, często wykonuje rozmaite zadania specjalne
Charakter:
"Zamknij drzwi kiedy będziesz wychodził, idź przeszkadzaj komu innemu. Zachary nie ma nic do roboty, idź do niego."


"que."
Moce: Psychokineza, nadludzka siła, pirokineza
Aparycja: Dziewczyna wysportowana, szczupła i silna. Ma długie blond włosy, czasem nosi okulary. Najczęściej ubiera się w pomarańczowy top, czarną bluzę z białą łapą na tyle i krótkie spodenki. Posiada parę "szczęśliwych" pomarańczowych trampek, ale częściej nosi czarne kozaki ze sznurowadłami na niskim obcasie.
Orientacja: Bi
Zauroczenie: tak.
Partner: Jej życie miłosne to żart
Rodzina: Swojej biologicznej rodziny nie poznała, została adoptowana przez miłą parę ludzi z którą do niedawna utrzymywała kontakt.
Inne:
  • Coffee addict
  • Była jedną z osób obecnych przy wybuchu, a co ciekawe, znajdowała się nawet najbliżej reaktora, i to ona podjęła próbę naprawienia go.
  • Córka pół smoka pół wszystkiego Victorii Cortez.
  • Ma tatuaż z wilczą łapą na ramieniu, blizny w wielu miejscach na ciele (największą na prawym barku) i czasem farbuje grzywkę na czarno.
  • Kocha hazard i bardzo ciężko ją pokonać w pokera i resztę gier też.
  • Potrafi się posługiwać praktycznie każdą bronią na której położy łapska, jest też świetna w walce wręcz.

Właściciel: Olasta